Wiele lat temu, jeszcze w poprzednim systemie, często i głośno mówiono u nas o potrzebie „humanizacji techniki”. Postęp techniczny – choć, nie powodował on swoim tempem zawrotu głowy – starano się wówczas korelować z tzw. etosem pracy, próbując udowodnić, że praca jest najwyższą wartością wolnego człowieka, stanowi o jego godności, nadaje życiu sens i przynosi szczęście. Technologia przebijała się z trudem i była traktowana z nieufnością. Pobrzmiewały w tym oczywiście ukryte nuty nawiązujące do czasów „drapieżnego kapitalizmu”. Patrząc dzisiaj na „boom” cyfrowej transformacji, która nabiera coraz większego rozpędu zastanawiam się czy nie byłoby rozsądne pomyśleć o potrzebie „technologizacji humanistyki”.

Uważam, że rozwój techniczny, procesy rozwoju narzędzi i zmian środowiska jakie nas otacza, wymaga bardziej świadomych działań związanych z edukacją i objaśnieniem procesów, jakie wokół nas zachodzą. Szczególnie dlatego, że obecnie zmiany nie „następują”, ale „galopują”. Warto pomyśleć o tym, abyśmy potrafili przygotować siebie i nasze otoczenie na to, co może stać się jutro, za miesiąc czy rok. Bądźmy kreatorami postępu, a nie jedynie uczestnikami konferencji technologicznych,przyjmującymi wszystko co nowe – w ciemno, bezrefleksyjnie.Procesy społeczne mają swoje prawa ukształtowane od setek lat. Obecnie jednak wchodzą w nieznany dotychczas obszar, gdzie białko, z którego zbudowany jest nasz mózg, nie tylko skutecznie reagujena bodźce gwarantujące nam możliwość przetrwania, nie tylko ocenia teraźniejszość, lecz również pozwalaskutecznie przewidywać i projektować zdarzenia jakie będą zachodziły w procesach społecznych zawieszonych w cyberprzestrzeni.

Wspólny aparat pojęciowy a cechy osobnicze, wiedza i poglądy

Różnica pomiędzy tzw. humanistyką – rozumianą szeroko od nauk społecznych, poprzez stosowanie prawa, po zajęcia artystyczne – a szeroko pojętą inżynierią polega na tym, że ta druga posługuje sie jednoznacznym językiem pojęć. Jeśli użyjemy określenia „zmienna”, każdy kolega inżynier będzie dokładnie wiedział co mamy na myśli, niezależnie do tego, że egzemplifikacji tego określenia mogą być dziesiątki. Podobnie sposobów ich wykorzystania. Bedzie to rozumiał niezależnie od tego czy mieszka w Polsce, Australii, Japonii czy na Alasce. Będzie wiedział jakązmienną zastosować w konkretnych sytuacjach. Mało tego, będzie potrafił użyć tej zmiennej w funkcji, funkcję w module, a moduł w systemie, tak aby ten złożony, strukturalny twór stał się spójna całością, spełniał dedykowaną mu rolę.

Bądźmy kreatorami postępu, a nie tylko uczestnikami konferencji technologicznych,przyjmującymi wszystko co nowe – w ciemno, bezrefleksyjnie. Procesy społeczne mają swoje prawa ukształtowane od setek lat. Obecnie jednak wchodzą w nieznany dotychczas obszar, gdzie białko, z którego zbudowany jest nasz mózg, nie tylko skutecznie reagujena bodźce gwarantujące nam możliwość przetrwania, nie tylko ocenia teraźniejszość, lecz również pozwalaskutecznie przewidywać i projektować zdarzenia jakie będą zachodziły w procesach społecznych zawieszonych w cyberprzestrzeni.

Jeśli takie samo zadanie zlecimy kilkunastu inżynierom, to na jego końcu okaże się, że każdy operował na pojęciach w sposób tylko sobie właściwy. Wykorzystywał zbiór narzędzi w mniej lub bardziej profesjonalnym stylu. Robił coś krócej niż inni lub dłużej, popełnił mniej lub więcej błędów, ale ostatecznie każdy uzyska, jeśli nie identyczny, to bardzo podobny efekt. Ponadto proces ten jest oparty o budowanie i wytwarzanie zoptymalizowane technologicznie i organizacyjnie, bez zwracania uwagi na czynnik ludzki, inaczej niż pragmatycznie. Tak więc mając wysoko kwalifikowaną kadrę obsługującą złożony proces technologiczny, trzeba zadbać o siłę, zdrowie i wydajność załogi, aby duże nakłady przynosiły duże efekty. W tym celu, jeśli trzeba zatrudnia się ergonomistę, psychologa, socjologa i trenera fitness oraz zastosuje cały bogaty aparat środków, jakie mają w zanadrzu nauki biologiczne i humanistyczne, aby – przy realizacji zadań zdrowych – duch popędzał zdrowe ciało.

Natomiast nauki humanistyczne często używają pojęć niezdefiniowanych, ogólnych. Choćby „szczęście”. Jeśli zapytajcie czym jest ono dla Aborygena, amerykańskiego biznesmena, polskiego programisty czy greckiego emeryta, okaże się zapewne, że każdy z nich rozumie to pojęcie inaczej – zależnie od tego kim jest, gdzie mieszka, ile ma lat, jakie doświadczenia za sobą. Pomimo, że z biologicznego punktu widzenia wszyscy posiadają prawie identyczne „narzędzia”, to nasze sposoby definiowania celów i sposoby ich osiągania – jak również skutki tych działań – są bardzo osobnicze. Człowiek w swej istocie dąży do samorealizacji oraz osiągania celów materialnych i społecznych. Czy jest jednak ktoś na świecie, kto potrafi zdefiniować uniwersalne szczęście dla wszystkich i dodatkowo „zaimplementować” je każdemu chętnemu?

Często pojawia się dychotomia myślenia, kiedy słyszymy z jednej strony, że człowiek jest najważniejszy (ludzie to nasz skarb), a z drugiej zaś, że jest najsłabszym ogniwem procesu technologicznego (automatyzujemy procesy, aby wyeliminować błędy ludzkie). Nie zmienia to jednak tego, a nawet potęguje to, że człowiek jest strukturalną jednością z osobniczymi cechami, wiedzą, przekonaniami i poglądami.

Ważne jest w jaki sposób będziemy podchodzić do tego, co dla nas nowe i przełomowe. Nie bądźmy biernymi odbiorcami.Ustanawiajmy własne zasady.Nasze szkoły – także uniwersytety – uczą i przygotowują nas do życia teraźniejszego, nie wybiegając w przyszłość, a jeśli to na zasadach analogii, odniesienia się do tego, co już było. Znana przyczyna wywołuje przewidywalny skutek. Rzadziej pojawia się próba zaszczepienia w umysłach myślenia stochastycznego czy twórczego przekształcania znanych przyczyn na nieznane dotychczas skutki.

Dlatego ważne jest w jaki sposób będziemy podchodzić do tego, co dla nas nowe i przełomowe. Nie bądźmy biernymi odbiorcami. Ustanawiajmy własne zasady. Nasze szkoły – także uniwersytety – uczą i przygotowują nas do życia teraźniejszego, nie wybiegając w przyszłość, a jeśli to na zasadach analogii, odniesienia się do tego, co już było. Znana przyczyna wywołuje przewidywalny skutek. Rzadziej pojawia się próba zaszczepienia w umysłach myślenia stochastycznego czy twórczego przekształcania znanych przyczyn na nieznane dotychczas skutki.\

PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ >>